Jeszcze kilka słów o Wolinie. Tym razem autorstwa naszej drużynniczki Reki: "Większość drużyny razem z Jarlem pojawiła się na terenie grodu już w czwartek, tak jak przyzwoitość i dobry smak nakazuje - czyli wpływając do portu na drakkarze. Zamiast łupów jednak wieźliśmy sporo piasku z noclegu na dzikiej plaży i mnóstwo historii do opowiadania przy ognisku. Mimo wczesnej jeszcze pory ilość namiotów kramarzy, obozów sojuszników i przeciwników oraz gości była sporym zaskoczeniem. Niezadowolone z zaistniałego najazdu były jedynie 4 owce i koń, które zostały przemieszczone do zagrody. Ludzi przybywało z godziny na godzinę i wydawać by się mogło, że nie ma już miejsca na ani jeden namiot więcej. A jednak za sprawa magii teren zdawał się rozszerzać razem z podnosząca się temperaturą. Punkt spotkań i odpraw- czyli kram od sztandarem Czarnego Węza, gdzie swoje wyroby sprzedawały Rzepka, Sigrun, Thoreja i Mira, był już rozstawiony gdy przybyliśmy na miejsce. Pozostało tylko rozstawić namioty dla wojów, a raczej ten do spania i ten przechowujący rzeczy, koło których spać się nie da. W piątek nastąpiło oficjalne rozpoczęcie festiwalu i pierwsza bitwa o losy grodu. Armia Bolesława odniosła chlubne zwycięstwo tego dnia a nastroje obrońców grodu były wisielcze, tym bardziej, że jak głosiła wieść wśród namiotów obrońców grodu krążyła tajemnicza choroba zwana plagą, która zbierała swoje żniwo. Po wygranym starciu wieczorem odbyła się biesiada w karczmie u Bosmana, przy której odbyła się kolejna bitwa- na głosy. Drużyna Czarnego Węża stanęła w szranki z przybyszami z Francji, którzy próbowali przebić nasze pieśni swoimi melodiami, jednak zwycięstwo było znowu po naszej stronie. Nasi wojowie dumnie reprezentowali Czarnego Węża w turnieju piątek i przeszli kolejny etap rywalizacji. W turnieju indywidualnym reprezentował Czarnego Węża Floki i przeszedł do ćwierćfinału. Wielka chlubę i sławę przyniosła czarnemu wężowi Nadja, która wygrała pierwszy (pół oficjalny) Woliński turniej kobiet! Po trzykroć sława! Kolejne dni festiwalu przyniosły rozstrzygniecie trwającego najazdu. Niestety obrońcy grodu odnieśli dwa kolejne zwycięstwa i tym samym sojusz Red Wing finalnie odniósł porażkę w próbie zdobycia Grodu Wolin. Na osłodę zaistniałej sytuacji ruszyłam na kramy w poszukiwaniu okazji do roztrwonienia moich monet co akurat udało się osiągnąć bez większego problemu. " Fotografie: Aleksander Halicki, Ania Kolatorska https://www.facebook.com/AniaKolatorska/

Post Image
5 udostępnienia
1 komentarze

Egill - thrall (opiekun: Sigurd)

Post Image
0 udostępnienia
1 komentarze
Arrow down
Arrow up
Projekt Weronika Choroś Realizacja Rafał Adamski